Garmin Forerunner 170 Music – test. Świetny na stadionie, ale czy warto go kupić?

Sprawdziłem Garmin Forerunner 170 Music podczas biegania, pływania, jazdy na rowerze i wędrówki. Oto wyniki GPS, baterii, tętna i mój werdykt.

Garmin Forerunner 170 potrafił pokazać niemal idealny dystans na stadionie, a chwilę później rozminąć się z moim punktem odniesienia na zwykłym biegu. Czy to dobry zakup? Sprawdziłem go podczas biegania, jazdy na rowerze, pływania i wędrówki. Wniosek zależy od tego, do czego naprawdę potrzebujesz zegarka.

W scenariuszu mojego filmu punktem odniesienia była cena około 1300 zł za standardowego Forerunnera 170. Wariant Music kosztuje więcej. To kwota z czasu przygotowania testu, a nie gwarancja aktualnej ceny w sklepie. Za takie pieniądze oczekiwałem solidnego zegarka do biegania, a nie pełnego zamiennika droższego sprzętu do triathlonu i nawigacji.

Wolisz obejrzeć test? Zobacz pełną recenzję Garmin Forerunner 170 Music na moim kanale YouTube.

Pełny test Garmin Forerunner 170 Music na YouTube.

W tekście znajdują się oznaczone banery partnerów bloga z linkami afiliacyjnymi.

Co dostajemy w Forerunnerze 170?

Garmin wprowadził Forerunnera 170 w maju 2026 roku. To zegarek z dotykowym ekranem AMOLED 1,2 cala i pięcioma przyciskami. Producent oferuje także wariant Music, który pozwala zapisać muzykę na zegarku i słuchać jej przez bezprzewodowe słuchawki bez telefonu. Na zdjęciach widzisz właśnie tę wersję. Garmin Pay jest dostępny również w zwykłym Forerunnerze 170. Źródło: Garmin.

Lista funkcji jest długa: gotowość treningowa, stan wytrenowania, moc i dynamika biegu z nadgarstka, monitoring snu i HRV, a do tego profile do biegania, roweru, pływania oraz siłowni. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: jak to wszystko sprawdza się w moich treningach?

Garmin Forerunner 170 z profilu: koperta, przyciski i czarno-żółty pasek.
Zbliżenie na kopertę, przyciski i pasek testowanego zegarka.

Bateria: przy mojej liczbie treningów ładowarka była potrzebna szybko

Garmin deklaruje do 10 dni w trybie zegarka, do 20 godzin przy samym GPS oraz do 14 godzin przy włączonych wszystkich systemach GNSS. To różne tryby pracy, więc nie można zestawiać ich wprost z użytkowaniem, w którym mieszają się treningi, pomiar tętna i aktywny ekran. Źródło: instrukcja Garmina.

Pierwszy test zrobiłem z Always On Display, czyli tak, jak zwykle używam zegarka. Od 100 do 10% bateria zeszła w niecałe 48 godzin. W tym czasie zapisałem sześć aktywności: 1 godz. 40 min jazdy na rowerze, 2 godz. biegania, 2 godz. wędrówki, 1,5 godz. pływania open water i 30 min na SUP-ie. To duże obciążenie, dlatego wynik mówi więcej o moim sposobie używania niż o typowym czasie pracy każdego użytkownika.

Drugi test przeprowadziłem bez Always On Display. Zarejestrowałem dwa biegi z GPS-em (łącznie 2 godz. 30 min), dwie sesje na basenie (1 godz. 30 min), 30 min na bieżni mechanicznej i dwie jazdy rowerowe (2 godz. 30 min). W notatkach nie zapisałem końcowego procentu baterii ani całkowitego czasu tego cyklu, więc nie wyciągam z niego liczbowego porównania. Moja ocena pozostaje prosta: przy dużej objętości treningowej bateria nie zachwyciła.

GPS: dobry wynik nie był regułą

Forerunner 170 korzysta z wielu systemów satelitarnych, lecz nie oferuje wielopasmowego GPS, co potwierdza porównanie produktów Garmina. W otwartym terenie zwykle dawał mi użyteczny zapis. W lesie i wśród zabudowy bardziej odczuwałem jego ograniczenia, a na złapanie sygnału czasem musiałem chwilę poczekać.

Na jednym biegu liczącym około 21 km różnica względem Epixa 2 i Stryda wyniosła około 200 m. Innym razem, na około 13 km, sięgnęła niemal 300 m. To moje porównania z treningów, nie laboratoryjny test dokładności ani dowód, że któreś urządzenie zawsze pokazuje prawdę. Jeśli interesuje Cię bieganie z czujnikiem na bucie, opisałem także mój test Stryda.

Dwa zegarki Garmin pokazują różny dystans po tym samym biegu.
Na jednym z biegów różnica w zapisanym dystansie była widoczna na ekranach.

Tętno z nadgarstka: raz blisko pasa, raz daleko

Porównałem odczyty z pasem piersiowym. Na jednym biegu prawie się pokrywały, a na innym różnica sięgała około 5–8%. Podczas pływania rozjazdy były jeszcze większe. Mocniejsze zapięcie zegarka poprawiało odczyt, ale odbierało mi trochę komfortu. Gdybym miał prowadzić trening ściśle według tętna, korzystałbym z pasa.

Bieganie: stadion i bieżnia były największym zaskoczeniem

Podstawowe biegi oceniam jako udane, zwłaszcza w otwartym terenie. Najciekawsze okazały się jednak dwa konkretne testy. Na stadionie musiałem sam uruchomić właściwy profil i wybrać tor czwarty. Dwanaście okrążeń powinno dać około 5076 m; zegarek zapisał 5080 m. W tej próbie trafił niemal idealnie.

Autor stoi na niebieskiej bieżni lekkoatletycznej i sprawdza zegarek.
Na 12 okrążeniach czwartego toru zegarek wskazał 5080 m.

Na bieżni mechanicznej przebiegłem 5 km, a Forerunner wskazał 4,93 km. To bardzo dobry wynik przed kalibracją. Po zakończeniu treningu można też skorygować dystans w zegarku. Nie oznacza to, że każdy trening na bieżni będzie równie dokładny, ale mój pierwszy test wypadł lepiej, niż oczekiwałem.

HomeFitnessCode: hantle i bieżnia. 5% zniżki na hasło THESOR.

Licznik kroków także nie wzbudził moich zastrzeżeń. Przy chodzeniu wskazania były podobne do Epixa. W samochodzie i na rowerze nie zauważyłem wyraźnego nabijania kroków.

Rower, basen i open water

Na gravelu i rowerze czasowym Forerunner 170 działał u mnie poprawnie. Sam wolę licznik rowerowy, bo łatwiej zerknąć na dane bez odrywania ręki od kierownicy. Jeśli jednak chcesz mieć jeden sprzęt do kilku dyscyplin treningowych, profil rowerowy jest przydatny.

Na basenie podoba mi się dziennik ćwiczeń, w którym po technicznym zadaniu można uzupełnić pokonany dystans. Zegarek rozpoznawał mój styl dowolny, klasyczny i grzbietowy. Problemem były pominięte długości: na poszczególnych treningach od dwóch do czterech. Przy sesji na 80 długości ma to znaczenie, a częstsza zmiana stylu pogarszała sytuację.

Pływak pokazuje zegarek Garmin Forerunner 170 przy basenie.
Na basenie zegarek rozpoznawał style, ale zdarzało mu się pominąć długości.

W wodach otwartych byłem bardziej zadowolony. Na dystansie bliskim 1500 m wskazanie różniło się od mojego punktu odniesienia o około 8 m. To jeden test, więc nie obiecywałbym takiej dokładności zawsze. Zapis tętna w wodzie również warto traktować ostrożnie.

Autor płynie w jeziorze z pomarańczową bojką asekuracyjną.
W teście open water wskazanie dystansu było bliskie punktowi odniesienia.

Triathlon: brak, którego nie mogę pominąć

Garmin daje osobne aktywności do pływania, roweru i biegania, ale na oficjalnej liście profili Forerunnera 170 nie ma triathlonu ani multisportu. Dla mnie, jako triathlonisty, to wada rozstrzygająca. Mogę zapisać każdą część treningu oddzielnie, ale na zawodach potrzebuję jednego zapisu z przejściami między dyscyplinami.

Siłownia i SUP: funkcje są, lecz szczegóły mają znaczenie

Trening siłowy wygląda znajomo dla użytkownika Garmina: zegarek próbuje rozpoznać ćwiczenia, liczy powtórzenia, a wynik i ciężar mogę poprawić na nadgarstku. Sam zapis działał dobrze. Moje ciężkie treningi siłowe nie zawsze znajdowały jednak odzwierciedlenie w Body Battery tak, jak odczuwałem je fizycznie. To moja obserwacja, a nie pomiar rzeczywistego obciążenia przez niezależne urządzenie.

nikalab: białko waniliowe i Baza na co dzień. 15% zniżki na hasło THESOR.

Na SUP-ie zegarek zapisał dystans, lecz nie zliczył mi ruchów wiosłem. Epix 2 w podobnym użyciu podawał taki wynik. Nie ustaliłem przyczyny, więc traktuję to jako wynik tej próby, nie pewną cechę wszystkich egzemplarzy.

Wędrówka i nawigacja: ślad tak, mapa nie

Przygotowany wcześniej ślad pomagał mi podczas wędrówki. Na ekranie nie ma jednak pełnych map topograficznych; widzimy prosty przebieg trasy. W moim teście powrót po śladzie był kłopotliwy: wskazówki bywały mało użyteczne w realnym terenie. Nie twierdzę, że funkcja TracBack nie istnieje — Garmin opisuje ją w instrukcji. Po prostu moje doświadczenie nie pozwala mi polecić tego zegarka jako głównej nawigacji na długą górską trasę.

Autor sprawdza zegarek Garmin Forerunner 170 na górskim szlaku.
Zegarek towarzyszył mi także podczas wędrówki w górach.
Ekran Garmin Forerunner 170 pokazuje prosty ślad nawigacyjny bez mapy topograficznej.
Ślad pomaga wrócić na trasę, ale nie zastępuje mapy w górach.

Forerunner 170 czy 170 Music?

Wersja Music pozwala zapisać utwory i podcasty w zegarku oraz słuchać ich przez bezprzewodowe słuchawki bez telefonu. Zwykły Forerunner 170 tej możliwości nie ma. Gdy wybierasz wersję, sprawdź więc, czy faktycznie biegasz bez smartfona i chcesz korzystać z muzyki z nadgarstka. W moim teście nie mierzyłem czasu pracy podczas odtwarzania muzyki. Garmin podaje dla Music do 7,5 godziny GPS z muzyką lub do 6,5 godziny przy wszystkich systemach GNSS z muzyką. Źródło: Garmin.

Dla kogo warto kupić Forerunnera 170?

  • Tak: jeśli przede wszystkim biegasz, chcesz wejść w ekosystem Garmina i potrzebujesz jednego zegarka do codziennych treningów oraz okazjonalnego roweru, pływania czy siłowni.
  • Ostrożnie: jeśli dużo trenujesz i zależy Ci na długiej pracy z aktywnym ekranem, precyzyjnym tętnie z nadgarstka albo nawigacji w górach.
  • Nie wybrałbym go: jeśli startujesz w triathlonie i potrzebujesz pełnego trybu multisportowego.

Forerunner 170 zaskoczył mnie na stadionie i bieżni. Ma też funkcje, które jeszcze niedawno kojarzyły się z droższymi modelami. Jednocześnie wyniki GPS i tętna nie były równe, basen gubił długości, a brak triathlonu zamyka mi drogę do używania go jako głównego zegarka. Jako pierwszy Garmin dla biegacza ma sens; jako jedyny zegarek do moich startów — nie.

Jeśli zastanawiasz się, ile daje przejście na sprzęt z wyższej półki, zobacz mój test Forerunnera 970. A jeśli używasz Forerunnera 170, napisz w komentarzu, jak sprawdza się u Ciebie bateria i nawigacja.

Źródła danych technicznych

3 komentarze

Zostaw odpowiedź