Kupiłem FELT-a IAx z przekonaniem, że będzie szybki, ale nie spodziewałem się, ile pracy będzie wymagał, zanim naprawdę zacznie mi pasować. Na tej samej trasie utrzymałem nim średnią 32 km/h przy mocy niższej o około 20 W niż na mojej szosie. Zanim jednak doceniłem tę różnicę, dwukrotnie zerwałem linkę przedniej przerzutki i kilka razy odwiedziłem serwis. Największą zmianę w odczuciach z jazdy przyniósł mi bike fitting, a nie kolejny zakup części. Po kilku miesiącach wiem już, co w tym rowerze daje mi najwięcej radości i z jakimi kompromisami muszę się liczyć.
Dlaczego właśnie FELT IAx?
FELT IAx Advanced 105 od dawna był jednym z moich sportowych marzeń. Podobała mi się charakterystyczna sylwetka i pomysł roweru podporządkowanego jeździe na czas oraz triathlonowi. Potocznie taki rower nazywam „kozą”. Chodzi o maszynę, na której mogę oprzeć przedramiona na specjalnych podpórkach i pochylić tułów, zamiast cały czas jechać w pozycji typowej dla zwykłej szosy.
Ten test opisuje moje miesiące użytkowania konkretnego egzemplarza: pierwsze regulacje, zmiany wyposażenia, treningi i zawody. To ważne, bo dość szybko przełożyłem własne koła. Moje późniejsze wrażenia nie dotyczą więc wyłącznie roweru w konfiguracji fabrycznej.

Mój test na YouTube
W filmie pokazuję rower i opowiadam o tym, co działało, co wymagało poprawek i jak zmieniły się moje odczucia po dopasowaniu pozycji.
W artykule znajdują się banery z linkami afiliacyjnymi. Jeśli skorzystasz z tych linków i zrobisz zakupy, mogę otrzymać prowizję. RACE READY to mój własny produkt.

Po odbiorze: montaż wstępny to jeszcze nie gotowość do jazdy
Rower przyjechał częściowo złożony. Na pierwszy rzut oka wszystko było na swoim miejscu, ale pierwsze jazdy pokazały, że przerzutki potrzebują regulacji, a pozostałe elementy dokładnego sprawdzenia. W moim przypadku odbiór FELT-a nie oznaczał końca przygotowań do treningu.
Nie chcę na podstawie własnego egzemplarza oceniać każdego IAx-a. Mogę natomiast powiedzieć, że u mnie etap dopracowania był istotną częścią zakupu. Dziś od początku uwzględniłbym czas na przegląd, regulacje i ustawienie pozycji.
Koła Berg i hamulce: pierwsza zmiana, pierwsze komplikacje
Fabryczny zestaw kół nie przekonał mnie tak jak sama rama. Praktycznie od razu przełożyłem Berg PRO SL AERO z mojej szosy, a przy okazji zmieniłem dętki na TPU. Po tej zmianie rower bardziej odpowiadał moim wyobrażeniom o sprzęcie triathlonowym — zarówno wyglądem, jak i odczuciami z jazdy.
Nie mam jednak osobnego pomiaru, który pokazałby, ile dały same koła. Nie przypisuję im konkretnej oszczędności watów ani nie oddzielam ich wpływu od pozycji i reszty konfiguracji.
Przy karbonowych obręczach musiałem wymienić klocki hamulcowe na odpowiednie do takich kół. Z przodu udało mi się to ustawić, ale z tyłu nie mogłem dostatecznie rozsunąć zacisku, żeby zmieścić koło. Skończyło się prowizorycznym spiłowaniem klocków. Nie polecam tej drogi: kilka dni później rower trafił do serwisu i dopiero tam temat został prawidłowo rozwiązany.

W mojej jeździe po płaskich trasach hamulce szczękowe działały dobrze. Miałem również sytuacje wymagające mocnego hamowania i nie zawiodły mnie. Jednocześnie regulacja przy zmianie kół okazała się kłopotliwa. To właśnie obsługę i dopasowanie do konkretnej obręczy zapamiętałem jako największy kompromis tego układu. Moje doświadczenia nie są porównawczym testem hamowania w każdych warunkach.
Bike fitting: dopiero wtedy zacząłem korzystać z tego roweru
Początkowo kierownica była dla mnie zdecydowanie za nisko, a siodełko wymagało wysokiego ustawienia. Żeby widzieć drogę, mocno odginałem głowę. Było mi niewygodnie, trudniej oddychałem i nie czułem się dobrze w tej pozycji.
Bike fitting, czyli indywidualne ustawienie roweru pod moją sylwetkę i sposób jazdy, zmienił bardzo dużo. Po dopasowaniu pozycja stała się bardziej naturalna, łatwiej utrzymywałem ją przez dłuższy czas i mogłem sprawniej generować moc. Dla mnie to był moment, w którym FELT zaczął naprawdę działać.

Z tego doświadczenia wyniosłem prostą zasadę: w moim budżecie na rower triathlonowy musi być miejsce na dopasowanie pozycji. Sam sportowy wygląd nie wystarczy, jeśli nie jestem w stanie wygodnie patrzeć przed siebie i długo jechać na lemondce. Lemondka to właśnie przednie uchwyty z podparciem przedramion, które pozwalają mi przyjąć pochyloną pozycję.
Risery: zakres regulacji jest, ale montaż wymagał cierpliwości
W zestawie znalazłem sporo riserów, czyli podkładek podnoszących podpórki lemondki. Dzięki nim mogłem pracować nad wysokością kokpitu. Zabrakło mi jednak śrub o długości potrzebnej do mojego ustawienia, więc musiałem szukać ich na własną rękę.

Drugi problem dotyczył sztywności po połączeniu dwóch riserów. Długo próbowałem uzyskać stabilny układ, a ostatecznie ponownie skorzystałem z serwisu. Sama możliwość regulacji jest dla mnie zaletą, ale w moim egzemplarzu dojście do właściwego ustawienia nie było prostą przekładką kilku elementów.
Shimano 105 i dwie zerwane linki
Po regulacji mechaniczny napęd Shimano 105 R7000 działał u mnie bardzo dobrze. „Mechaniczny” oznacza tutaj, że polecenie zmiany biegu jest przekazywane linką, a nie elektronicznie. I właśnie linka przedniej przerzutki stała się źródłem największej niespodzianki: w ciągu dwóch tygodni zerwała się dwukrotnie.
Za drugim razem serwis usunął górny regulator. Od tej wizyty problem nie wrócił w okresie, który opisuję. Nie mam jednak diagnozy pozwalającej jednoznacznie wskazać przyczynę obu awarii, więc nie traktuję tego jako dowodu wady całej grupy Shimano 105.

Elektroniczna zmiana biegów jest dziś wysoko na mojej liście przyszłych modyfikacji. Chciałbym poprawić wygodę obsługi w pozycji triathlonowej. To plan, a nie element obecnej konfiguracji ani sprawdzony przeze mnie zysk czasowy.
Czy FELT IAx rzeczywiście pozwolił mi jechać efektywniej?
Na zwykłych rozjazdach zauważyłem wzrost średniej prędkości mniej więcej o 2 km/h. Ciekawsze jest jednak dla mnie porównanie mocy potrzebnej do utrzymania podobnego tempa na trasie Enea Bydgoszcz Triathlon.
| Mój przejazd | Średnia prędkość | Średnia moc |
|---|---|---|
| FELT IAx, w opisanej konfiguracji | 32 km/h | 171 W |
| Moja szosa, na tej samej trasie | 32 km/h | około 192 W |
Z tych wartości wynika różnica około 21 W, czyli w zaokrągleniu około 20 W mniej przy tej samej średniej prędkości. Waty opisują tu moc, z jaką pracowałem na rowerze. W praktyce interesuje mnie możliwość utrzymania tempa przy mniejszym wydatku mocy, zwłaszcza że po zejściu z roweru czeka mnie jeszcze bieganie.
To porównanie moich przejazdów, a nie kontrolowany test aerodynamiczny. Nie mam kompletu danych pozwalających wyrównać warunki pogodowe, ruch, przebieg wysiłku i wszystkie elementy wyposażenia. Nie mogę więc uczciwie przypisać całych 21 W samej ramie ani obiecać takiej różnicy każdemu, kto przesiądzie się na IAx-a. Dla mnie wynik jest jednak zachęcającą obserwacją z użytkowania całego zestawu.
Opis samego startu znajdziesz w mojej relacji: Enea Bydgoszcz Triathlon 2026 — dwie minuty przed startem myślałem, że nie wystartuję.
A co z bieganiem po rowerze?
W filmie zestawiam również dwa starty. W 2021 roku bieg na dystansie około 22 km zajął mi ponad dwie godziny i wiązał się z mocnym kryzysem. W 2026 roku pokonałem taki dystans w około godzinę i 37 minut. Różnica w moich odczuciach była ogromna.
Nie potrafię jednak wyliczyć, jaka część tej poprawy wynikała z roweru. To starty rozdzielone kilkoma latami, a nie eksperyment z jedną zmienną. FELT daje mi poczucie efektywniejszej jazdy, ale sam wynik biegu nie dowodzi, ile minut dzięki niemu zyskałem.
W przygotowaniach chcę patrzeć na cały start: pływanie, rower, bieganie i organizację. Właśnie w takim planowaniu ma mi pomagać również mój planer RACE READY.

Schowki i dodatki, które doceniam na dłuższej jeździe
Tylny schowek mieści u mnie dwie dętki, narzędzia i nabój CO₂. Drugi, na górnej części ramy, wykorzystuję na żele — ostatnio zmieściłem cztery. To proste udogodnienia, ale podczas treningów i zawodów naprawdę je doceniam.


Dołożyłem także pomiar mocy Favero Assioma UNO. Docelowo planuję rozbudowę do DUO. Między ramionami lemondki zamontowałem system nawadniania, o którym chcę opowiedzieć osobno, bo po treningach i zawodach mam już konkretne spostrzeżenia.

Co nadal mi przeszkadza?
Mimo fittingu nie zamknąłem jeszcze tematu szerokości podparcia. Ustawiłem lemondkę maksymalnie szeroko, a nadal mam wrażenie, że łokcie są zbyt blisko siebie. Po dłuższej jeździe czuję napięcie w okolicy łopatek. To element, nad którym chcę dalej pracować.
Druga rzecz jest bardziej przyziemna: owijki. Już po odbiorze były miejscami odklejone, a z czasem zaczęła schodzić ich wierzchnia warstwa. W moim egzemplarzu szybko trafiły na listę rzeczy do wymiany.

Po dopracowaniu sprzętu coraz wyraźniej widzę, że kolejne zyski chcę wypracować przede wszystkim treningiem. Najbliższe miesiące zamierzam poświęcić budowaniu mocy i wytrzymałości pod pełnego Ironmana.

Mój werdykt: kupiłbym go ponownie, znając koszt dopracowania
Tak — po kilku miesiącach nadal jestem z FELT-a bardzo zadowolony. Jazda sprawia mi ogromną przyjemność, a sama rama pozostaje w moich oczach mocną bazą do dalszych zmian. Koła już przełożyłem, elektronikę rozważam, a ustawienie kokpitu nadal dopracowuję.
Nie był to jednak zakup, po którym wystarczyło wyjąć rower z pudełka i skupić się wyłącznie na treningu. Potrzebowałem regulacji, fittingu i pomocy serwisu. Przy zakupie podobnego egzemplarza uwzględniłbym stan hamulców, działanie napędu, dostępność elementów do regulacji kokpitu oraz to, czy mogę uzyskać odpowiednią dla siebie pozycję.
Dla mnie bilans jest dodatni: spełniłem sportowe marzenie i mam rower, na którym chcę przygotowywać się do kolejnego celu. Teraz największy potencjał widzę we własnej pracy. Dalszy kontekst tych przygotowań opisuję w serii Droga do Ironmana 2027.